środa, 23 grudnia 2009

nate dogg & butch cassidy - be thankful // święta

chciałbym tutaj z tego miejsca i w tym momencie życzyć osobom zaglądającym na ten blog wszystkiego najlepszego z okazji Świąt najbliższych i wiadomo jakich. zacnych prezentów, żeby bombki nie pospadały Wam z choinek i żeby pektyny zawarte w kompocie z suszu uratowały Was przed poświąteczną konstypacją. najlepszego również w nadchodzącym roku i zupełnie nowej dekadzie. pozytywnch opcji wykluczających te negatywne i miłych odkryć muzycznych

tak więc w związku ze Świętami, sylwestrem i innymi atrakcjami feriowymi zawieszam na kołku klawiaturę. do usłyszenia w 2010. na koniec oczywiście piosenka do posłuchania, oczywiście świąteczna. g-funkowy numer dwóch g-funkowych kuzynów ze świątecznej składanki wytwórni Death Row Records

Nate Dogg & Butch Cassidy - Be Thankful (1996)

wtorek, 22 grudnia 2009

aretha franklin - rock steady

dziwna przypadłość ludzi słuchających muzyki nr23: konieczność tytułowania wykonawców. wiecie, ktoś musi zawsze być "królem rocka", któraś piosenkareczka musi być "księżniczką popu" itd. jestem to jednak w stanie znieść, żeby nie było. zwłaszcza kiedy taki tytuł, wręcz staje się pseudonimem wykonwacy. wiadomo od razu o kim mowa, gdy ktoś wspomina o "królu rock and rolla". wiadomo od razu o kim mowa, gdy mówi się o "królowej soulu". nie o Dianie Ross, nie o Chace (tak sie odmienia "Chaka"?) Khan, nie o Ninie Simone

Aretha Franklin. Królowa Soulu. Kojarzona przez każdego, choćby ze względu na piosenkę "Respect". "Rock Steady" (z albumu "Young, Gifted And Black") to również obowiązkowa pozycja wszystkich kompilacji jej największych przebojów, do tego źródło jednego z najpopularniejszych breaków w muzyce następnego pokolenia

Aretha Franklin - Rock Steady (1971)

poniedziałek, 21 grudnia 2009

audio two - top billin'

mało jest takich numerów hiphopowych, którym można przypisać tak duże znaczenie w rozwoju gatunku, jak temu jednemu. oparty praktycznie wyłącznie na stopie i werblu podkład, powstały podobno w wyniku błędnego zaprogramowania bitmaszyny stanowi do dzisiaj wzorowy przykład minimalizmu i zmienił kompletnie podejście producentów hiphopowych do perkusji. strona liryczna również miała wpływ na scenę, "i get money, money i got" to ideologia, która przyświeciła następnemu pokoleniu wykonawców. czy to dobrze czy źle, to osobny temat do dyskusji. ważne, że robiło to wrażenie, a lista wykonawców, którzy nawiązywali do tekstu Milka Dee jest imponująca. 20 lat temu na Brooklynie prawdopodobnie nie przeszłoby się nawet od przecznicy do przecznicy bez usłyszenia "top billin'" z jakiegoś ghettoblastera. szkoda tylko, że w całym tym zjawisku zaginęli sami autorzy utworu i przeszli do historii rapu jako typowe "one hit wonder"...

Audio Two - Top Billin' (1987)

niedziela, 20 grudnia 2009

leon haywood - i want' a do something freaky to you

o Leonie Haywoodzie nie mam w zasadzie za wiele do powiedzenia, żadnej ciekawostki, żadnej wyjątkowej historii z życia, żadnej krwawej miejskiej legendy. jedynie klasyczny schemat: pochodznie (Houston, Texas), pochodzenie muzyczne (Kalifornia), zespół w ramach którego stawiał pierwsze kroki (grupa saksofonisty Big Jaya Mc Neely'ego), solowa kariera, ważny album ("Come And Get Yourself Some"), no i oczywiście utwór z niego do przedstawienia

hiphopowe głowy od razu skojarzą "I Want' A Do Something Freaky To You" z "Ain't Nuthin' But A "G" Thang" Dr Dre, który w dość dużym stopniu zsamplował początek utworu Haywooda. mniej, albo wcale-nie-hiphopowe głowy może i nie skojarzą, ale pewnie też chętnie posłuchają, co takiego "freaky" chcę zrobić pan Leon

Leon Haywood - I Want' A Do Something Freaky To You (1975)

sobota, 19 grudnia 2009

funkadelic - who says a funk band can't play rock?!

no właśnie, kto powiedział że funkowy zespół nie może zagrać rocka? zawszę mówię, że to co najgorsze w muzyce to są ograniczenia. nie powinno być ich i o tym właśnie jest ta piosenka. oczywiście serio to piosenka jest totalnie o niczym. tak jak w prawie każdym utworze dwóch (Parliament i Funkadelic) latających cyrków George'a Clintona, chodzi ściśle o dobrą zabawę. oto więc prezentuje Funkadelic w swojej najwyższej formie, numer pochodzący z albumu "One Nation Under A Groove". posłuchajcie i cytujac tekst utworu "zrelaksujcie się i ubierzcie taki wspaniały uśmiech, żeby mogli wam policzyć zęby". kto powiedział, że nie można?

Funkadelic - Who Says A Funk Band Can't Play Rock?! (1978)

piątek, 18 grudnia 2009

ohio players - love rollercoaster

kolejna dawka funku. "Gracze z Ohio" najbardziej słyną z dwóch rzeczy: tendencji do ozdabiania swoich albumów mocno wyzywającymi okładkami, oraz właśnie utworu "Love Rollercoaster", pochodzącego z najważniejszego ich krążka ("Honey"). z numerem tym wiąże się ponadto pewna miejska legenda - uważa się, że możliwy do usłyszenia w połowie utworu wysoki dźwięk jest piskiem kobiety mordowanej przez członków zespołu w studiu nagraniowym. mówi się, że kobietą tą była modelka, która pozowała w sesji na okładkę albumu "Honey". wpadła ponoć do studia z pretensjami, że wykorzystany w sesji gorący miód spowodował nieodwracalne oparzenia na jej skórze, co generalnie zrujowało jej karierę. w wyniku zamieszania do ruchu poszedł nóż i... oczywiście to wszystko bajka. zwłaszcza, że modelka ta do dzisiaj żyje. tak czy inaczej, przez tą cholerną legendę za każdym razem odsłuchujac "Love Rollercoaster" miewam dreszcze, około 2:30 czasu trwania utworu...

Ohio Players - Love Rollercoaster (1975)

czwartek, 17 grudnia 2009

jerry butler - only the strong survive

mówiąc parę wpisów temu o Curtisie Mayfieldzie wspomniałem o jego rodzinnym Chicago, powinienem też był opowiedzieć (a nie opowiedziałem) o charakterystycznym brzmieniu muzyki z tego miasta. o brzmieniu stanowiącym opozycje do opiewanego przeze mnie Motownu, ale równie ważnym dla rozwoju zarówno soulu, funku, jak i prawie wszystkiego innego co do dziś powstało (prawie wszystkiego innego DOBREGO). Jerry Butler miał start równy z Curtisem - poznali się oni w kościelnym chórze. założyli the Impressions, jednak Butler zdecydował wybrać drogę solową, jeszcze zanim grupa wydała swój self titled debiut. "The Ice Man Cometh" to chyba najważniejsza prawdopodobnie pozycja w dyskografii Jerry'ego "Ice Mana" Butlera, znajduje się na niej utwór "Only The Strong survive". posłuchajcie wykładu z selekcji naturalnej w muzycznym, motywującym do działania wydaniu

Jerry Butler - Only The Strong Survive (1969)

środa, 16 grudnia 2009

marvin gaye & tammi terrell - you're all i need to get by

Marvin Gaye, autor takich przebojów jak "I Heard It Through The Grapevine", czy "Let's Get It On", nie wymaga specjalnej prezentacji. dlatego poświęcić teraz uwagę chcę jego duetom. Gaye współpracował m.in. z Mary Wells i Dianą Ross, ale to jednak kolaboracja z młodą i o wiele mniej znaną Tammi Terrell zyskała największe uznanie i zaowocowała aż trzema wspólnymi albumami. i tylko trzema, działalność duetu zakończyła niestety śmiertelna choroba piosenkarki, już druga i trzecia płyta nagrywane były po części na bazie wcześniejszych niewydanych solowych nagrań Tammi (czego szczerze można nie zauważyć, gdyż materiał sprawia jak najbardziej wrażenie spójnego)

"You're All I Need To Get By" pochodzi z drugiego albumu Marvina i Tammi ("You're All I Need") i jest jednym z ich największych przebojów. wielokrotnie coverowany był ten utwór, najpopularniejszym znanym, mniej bardziej coverem jest nagrodzony Grammy singiel Method Mana z gościnnym udziałem Mary J. Blige ("I'll Be There for You / You're All I Need to Get By", 1995). ale tyle o innych wersjach, zapraszam do odsłuchu oryginału

Marvin Gaye & Tammi Terrell - You're All I Need To Get By (1968)
http://tnij.org/youreallineedtogetby

wtorek, 15 grudnia 2009

willie hutch - i choose you

gdybym miał wybrać ulubiony gatunek filmowy, biorąc pod uwagę ich ścieżki dźwiękowe, zdecydowanie triumfowałoby czarne kino z lat 70, czyli blaxploitation. skomponować muzykę do takiego filmu było niemal obowwiązkiem każdego wielkiego twórcy soulu i funku. James Brown, Marvin Gaye, Curtis Mayfield, Isaac Hayes, Roy Ayers... oni wszyscy na koncie mają po jednym genialnym soundtracku. dzisiejszy wpis będzie o Williem Hutchu, który stworzył muzykę do aż dwóch ważnych dla gatunku obrazów. pierwszy to "Foxy brown" (remake, tudzież alternatywna wersja "Coffy", nawet z tą samą Pam Grier w roli głównej), oraz "The Mack" (przypadki z zycia alfonsa, drugoplanowa rola jeszcze mało znanego Richarda Pryora). "I Choose You" to numer pochodzący właśnie z "The Mack" i może nie pasuje trochę do filmu, który zapoczątkował modę na "pimping", ale i tak jest pięknym numerem

Willie Hutch - I Choose You (1973)

poniedziałek, 14 grudnia 2009

curtis mayfield - (don't worry) if there's a hell below, we're all going to go

dzisiejszym bohaterem jest wszechstronny muzyk, wokalista i producent z Chicago. zaistniał już w latach 60, komponując przeboje innym i działając w grupie The Impressions. już wtedy cieszył się ogromnym uznaniem, był to jednak jedynie zwiastun tego, za co obecnie naprawdę go doceniamy. w 1970 roku, nakładem własnej wytwórni, Curtis wydaję swój solowy debiut o tytule takim jak jego imię. jest to jeden z albumów, które bez wahania jestem w stanie nazwać doskonałymi i umieścić w absolutnym kanonie czarnej muzyki. osiem perfekcyjnie skomponowanych soulowo - funkowych utworów pełnych pozytywnej mocy, które razem z dość ciężką stroną liryczną dawały niespotykane do tej pory w takiej muzyce psychodeliczne brzmienie

najlepszym dowodem na to co napisałem powyżej jest w tej chwili zaprezentować coś z "Curtisa". będzie to utwór otwierający ten krążek i zarazem pewną nową bramę w muzyce. jedna z najpiękniejszych muzycznych krytyk przytłaczającej rzeczywistości specjalnie dla Was. w całej, prawie 8 minutowej, okazałości

Curtis Mayfield - (Don't Worry) If There's A Hell Below, We're All Going to Go (1970)