piątek, 12 lutego 2010

bobby caldwell - open your eyes

Bobby Caldwell to jeden z czołowych przedstawicieli blue-eyed soulu - tak określa się (a przynajmniej tak określają nadgorliwi brytyjscy dziennikarze) muzykę soul oraz r&b wykonywaną przez ludzi rasy białej. niesmaczne, sztuczne szufladkowanie artystów ze względu na pochodzenie? zapewne tak, ale myślę że nie do końca, coś jednak w takim podziale można dostrzec, zauważyć różnicę podejścia do gatunku, i tak dalej... mi się szczerze nie chcę o tym rozpisywać, posłuchajcie rewelacyjnego "Open Your Eyes" z albumu "Cat In The Hat" (na zdjęciu okładka). wybór dzisiejszego utworu ma też lekki związek z przedwczorajszą rocznicą śmierci J Dilli - piosenka Bobby'ego Caldwella posłużyła producentowi do stworzenia podkładu do "The Light", jednego z najbardziej znanych numerów rapera Commona

czwartek, 11 lutego 2010

fela kuti - sorrow, tears and blood

Fela Kuti - urodzony w Nigerii, działacz na rzecz praw człowieka w Afryce. no i oczywiście na rzecz muzyki, w ramach tej działalności stworzył gatunek muzyczny znany jako afrobeat. na brzmienie to składają się tradycje plemienia nigeryjskiego Joruba, funkowa pulsacja, jazzowa idea improwizacji, oraz mocne przesłanie związane z problemami Trzeciego Świata. prezentowany utwór wszystko doskonale oddaje, zapraszam do sprawdzenia jak to właściwie brzmi i co za moc sprawiła, że Fela Kuti znalazł potem wielu muzycznych naśladowców na całym świecie. chociaż i tak najważniejszymi spadkobiercami brzmienia są jego dwaj synowie (Femi i Seun), ale o nich kiedy indziej

Fela Kuti - Sorrow, Tears and Blood (1977)

środa, 10 lutego 2010

dwele - workin' on it

10 lutego 2006 roku odszedł od nas James Dewitt Yancey, znany jako J Dilla - utalentowany producent hiphopowy z Detroit, członek Slum Village i wspomnianego już na blogu kolektywu Soulquarians. niepowtarzalne brzmienie, niewątpliwe zasługi dla rozwoju gatunku na przełomie wieków i niespotykanie pogodna osobowość - to powody, przez które śmierć Jaya Dee była tak bolesnym ciosem zarówno dla słuchaczy jak i dla innych twórców muzyki hiphopowej. i nie tylko hipohopowej. te cztery lata dosłownie obfitowały w utwory, nawet całe projekty będące wyrazem szacunku dla muzyka.
jednym z takich hołdów jest na przykład krótkie "Workin' On It", pochodzące z ostatniego krążka neosoulowego piosenkarza Dwele'a. jest to, można by powiedzieć, cover jednej z krótkich form muzycznych zawartych na wydanej tuż przed śmiercią płycie J Dilli ("Donuts"). żadnym istotnym artystycznym wyczynem Dwele'a ten utwór nie jest, ale gest jest gestem. naszym niech będzie pamieć o Jayu Dee

wtorek, 9 lutego 2010

whodini - one love

Fat Boys, Grandmaster Flash and The Furious Five, Afrika Bambaataa, Rum-D.M.C. - to grupy hiphopowe, które najczęściej uznaje się za pionierskie w kwestii przeniesienia gatunku z ulic Nowego Jorku do rozgłośni radiowych, a co za tym idzie - globalizacji hip hopu. no i oczywiście zapomina się o innych grupach, które równie czynnie brały udział w tym jakże zdrowym wyścigu. na przykład Whodini - trio, do twórczości którego wracam częściej i chętniej, niż do wyżej wymienionych. brzmię w tej chwili jakby pamiętał te czasy, no ale to fizycznie niemożliwe bym ich doświadczył, nieważne. istotna jest ponadczasowość nagrań grupy i znaczny stopień, w którym ich muzyka inspirowała późniejszych twórców hip hopu. oto będący czubkiem góry lodowej przykład: "One Love" posłużyło Nasowi jako inspiracja do napisania jednego z jego najpopularniejszych numerów. żeby wątpliwości nie było jakiejkolwiek, mówię o "One Love" z "Illmatica"

poniedziałek, 8 lutego 2010

mandrill - mango meat

mandryl (Madrillus sphinx) - ssak, rząd naczelne, rodzina makakowate. największa z małp zwierzokszałtnych. żyją w tropikalnych lasach Afryki Zachodniej (głównie Kongo, Gabon i Kamerun). samców charakteryzuje niebiesko czerwone ubarwienie twarzy i pośladków. mandryl znajduje się na liście najbardziej zagrożonych wymarciem gatunków zwierząt na czarnym lądzie
Mandrill - zespół muzyczny, gatunek funk, rodzina Wilsonów założyła go w 1968 roku. urodzeni w Panamie, wychowali się miejskiej dżungli Nowego Jorku (głównie Brooklyn). członków zespołu charakteryzuje kolorowa stylistyka, pozytywny przekaz zawarty w tekstach i chęć do wzbogacania swej twórczości elementami r&b, jazzu i brzmienia latynoskiego. wciąż są aktywni zarówno w studiu jak i koncertowo, wbrew temu, że tworzą muzykę znajdującą się na liście najbardziej zagrożonych wymarciem gatunków muzycznych na świecie. oto jeden z największych przebojów grupy...

niedziela, 7 lutego 2010

johnny pate - shaft in africa

blaxploitation po raz kolejny, prezentuję przewodni motyw filmu będącego zwieńczeniem trylogii o detektywie Johnie Shafcie (chociaż do cyklu można by zaliczyć też pochodzący z 2000 roku niby-sequel-niby-remake z Samulem L. Jacksonem), zatytułowanego "Shaft In Africa". dla mnie to przykład tematu filmowego doskonałego - dęciaki z akompaniamentem bongosów i niczego więcej nie wymagam od muzyki przez miesiąc. przesadzam z tym, ale sprawdźcie koniecznie o czym mówię. dodam jeszcze, że Just Blaze na bazie tego utworu stworzył mistrzowski podkład do "Show Me What You Got" Jaya-Z

piątek, 29 stycznia 2010

sly & the family stone - thank you (falettinme be mice elf agin)

sesja w jakiś sposób z głowy, przygotowania do wyjazdu w góry w progresie, ogólnie pozytywnie jest. jak jest pozytywnie to i muzyka w tle musi być również. "Thank You (Falettinme Be Mice Elf Agin)" jak najbardziej w tej chwili się nadaje, poza tym chciałem wlaśnie przedstawić ten zespół przeglądaczom bloga. grupa Sly'a Stone'a (widocznego na zdjęciu wariata) specjalizowała się w muzyce soul i funk, nie szczędziła też elementów psychodelicznego rocka. ten numer brzmi klasycznie funkowo, ale charakteryzuje się też tekstem równie interesującym co zapis słów refrenu w tytule piosenki. słychać tu również name dropping tytułów innych przebojów Sly'a i rodziny. wynika to z tego, że utwór stanowił zamknięcie pierwszej oficjalnej kompilacji największych przebojów zespołu. i sam w sobie jest jednym z moich ulubionych hitów grupy, wydany zresztą na jednym singlu z moim drugim faworytem - "Everybody Is a Star"

Sly & The Family Stone - Thank You (Falettinme Be Mice Elf Agin) (1970)

wtorek, 19 stycznia 2010

the marvelettes - please mr. postman

sesja i okres przed sesją potrafią być bardzo upierdliwe, nawet jeśli czeka mnie zaledwie jeden egzamin w tej sesji. nie że chciałbym tu teraz wykorzystywać blog do wylewania swoich paranoi studenta, tylko daję znać, że trochę teraz pisania nie będzie. no i robię chwilowy odpoczynek lekki od moich faworyzowanych muzycznych klimatów, ostatnio na przykład sprawdzam pierwszy raz dyskografię The Beatles (dobra rzecz oczywiście). mimo to słuchając ich muzyki, duch soulu, r'n'b i doo-wopu mnie nie opuszcza, część wcześniejszych utworów zespołu to covery przebojów czarnej muzyki. na przykład piosenka "Please Mr. Postman", która oryginalnie wykonana została przez dziewczęcą grupę wokalną The Marvelettes. to był pierwszy hit z Motownu, który osiągnął sam szczyt listy Billboard Hot 100, co czyni ten utwór dość przełomowym dla muzycznego giganta z Detroit

The Marvelettes - Please Mr. Postman (1961)

niedziela, 17 stycznia 2010

gil scott-heron - me and the devil

tego powrotu się zupełnie nie spodziewałem. nie sądziłem, że ojciec chrzestny rapu, pogrążony w uzależnieniu od narkotyków, problemach z prawem i ze zdrowiem zbierze się, żeby nagrać kolejny album. od ostatniego wydawnictwa ("Spirits") minęło prawie 16 lat. jest to spora przerwa, słychac, że czas (jak i wymienione wcześniej doświadczenia) pozostawił piętno na wokalu artysty, jednak to wciąż ten sam Gil Scott-Heron. krążek "I'm New here" wydany zostanie w jednym z największych niezależnych labeli na świecie - brytyjskim XL Recordings. album promuje już singiel zatytułowany "Me And The Devil" i trzeba przyznać że projekt zapowiada się interesująco. na pewno będzie to wyjątkowy krążek wokalisty i poety, ale czy równie dobry jak jego wcześniejsze? zapewne nie, ale zobaczymy, premiera płyty to podobno 8 lutego

Gil Scott-Heron - Me And The Devil (2010)

sobota, 16 stycznia 2010

patrice rushen - forget me nots

najbardziej znany singiel Patrice Rushen, pochodzący z wydanego w 1982 roku albumu "Straight From The Heart". mimo, że powinniśmy jej twórczość kojarzyć bardziej z ciepłymi r&b i soulem (a także z jazzem, jeśli przyjdzie nam sprawdzić najwcześniejsze dokonania tej pani), "Forget Me Nots" to muzycznie esencja funku. lirycznie to utwór o miłości, która nie przetrwała, a trwa. której nie ma, a jest. coś nie wyszło, ale nie wiadomo czemu. było dobrze i stąd to wysyłanie tytułowych niezapominajek dawnemu ukochanemu. no ale wiadomo, że tekst tutaj to tylko dodatek do idealnego funkowego groovu, znanego obecnie bardziej z piosenki Willa Smitha z filmu "Men In Black". zapraszam do odsłuchania utworu, jest nawet teledysk w linku. w nędznej jakości, ale jest