powrót do funkowego miasta znanego jako Minneapolis, ale tym razem nie w celu.poznania kolejnego projektu pod patronatem Prince'a. nazwa Lipps Inc. powinna wielu osobom coś mówić, nie tylko wtajemniczonym, bo chyba każdy zna ich największy przebój - "Funkytown". każdy potrafi zanucić jego melodyjkę, każdy może sobie przypomnieć jfilm/serial, w którym słyszał ten utwór. z czymkolwiek innym od Lipps inc. zapewne jest gorzej, więc służę dziś ich innym numerem, też pochodzącym z debiutanckiego krążka ("Mouth To Mouth"). w ten sposób poznacie połowę tej płyty, bo znajdują się na niej tylko 4 utwory własnie.. ale każdy z nich to prawdziwa disco-funkowa bomba, gwarantuję
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą disco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą disco. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 18 lipca 2011
niedziela, 8 maja 2011
the whatnauts - help is on the way
The Whatnauts to soulowa grupa z Baltimore, Maryland. w sumie to jedna z dwóch grup (druga to Jimmy Briscoe & The Beavers), jakie kojarzę w ogóle z tym miastem i stanem. zresztą ktokolwiek coś kojarzy ze stanem Maryland? nawet drużyny koszykarskiej nie mają... ale zostańmy przy muzyce i przy Whatnautach. na początku lat siedemdziesiątych wydali trzy albumy ze znanymi utworami jak "Message To A Black Man" albo "I'll Erase Away Your Pain". potem jakby przestali istnieć i po dziesięciu latach, ni z tego ni z owego, zaatakowali zupełnie odmiennym klimatycznie (disco-funkowym) przebojem "Help Is On The Way". do ściągnięcia poniżej. wrzucam go, gdyż ma związek z gwiazdami wczorajszego dnia imprezy Warsaw Challenge - De La Soul, którzy samplowali to w utworze "Ring Ring Ring". a występ był konkretny, tak swoją drogą
niedziela, 27 marca 2011
cheryl lynn - nothing you say
zastój się zrobił, tak więc oto szybki taktyczny post na przypomnienie o sobie... i oczywiście na przypomnienie kolejnego artysty. Cheryl dla wielu zapewne jest autorką jednego przeboju, ewentualnie jednego albumu - mówię o mega znanym "Got To be Real" i o krążku zatytułowanym imieniem i nazwiskiem piosenkarki. numer przedstawiania nie wymaga, a albumu jak nie znacie to gorąco polecam sprawdzić. kawał funkującego rhythm and bluesa dopasowujący się do obrastającej w popularność wtedy muzyki disco. prezentuję numer z tejże debiutanckiej płyty, inny niż ten który każdy zna. numer, który osobiście uznałem za najciekawszy moment tego materiału. to na tyle na razie i nie obiecuję szybko kolejnego wpisu. ale jednocześnie nie wykluczam, rozumicie
Cheryl Lynn - Nothing You Say (1978)
środa, 2 lutego 2011
frankie smith - slang thang
Frankie Smith - wariat, jakich mało. muzyk produkujący disco-funkowe numery i dający na nie wokale inspirowane ówczesnym hip hopem, które potem same inspirowały późniejszych raperów. mam tutaj w pierwszej kolejności na myśli Snoop Dogga, który spopularyzował charakterystyczny dialekt, gadki w stylu "fo shizzle my nizzle", wiecie o czym mówię. jest to właśnie patent bohatera dzisiejszej notki, który ujawniony został na początku lat osiemdziesiątych w niemałym przeboju "Double Dutch Bus". na tyle niemałym, że mało kto pamięta jakikolwiek inny utwór Frankiego. "Chojnito's Way" (dzisiaj wyjątkowo "Chojnizzle Wizzay") służy pomocą i zaprasza do sprawdzenia "Slang Thang", gdzie pan Smith daje nam lekcje swojego prywatnego angielskiego. polecam też zapoznać się z całym (jedynym) albumem gościa ("Children Of Tomorrow"), gdyż cały kipi od niekonwencjonalnych pomysłów na utwory - w warstwie tekstowej, bo muzycznie to mamy rutynowe disco, które niczym nas nie zaskakuje
wtorek, 28 grudnia 2010
vin zee - funky bebop / podsumowanie 2010
Vin Zee to artysta (zespół?) o którym nie jestem w stanie właściwie nic powiedzieć. nie mam pojęcia skąd pochodzi, kim jest, do czego zmierza. singiel "Funky Bebop" leży na moim dysku twardym od lat, też nie pamiętam skąd się on u mnie znalazł - pojawił się jakby znikąd a ja go zaakceptowałem. wiem, cytując za serwisem Discogs, że numer ten wyszedł na początku lat osiemdziesiątych nakładem Emergency Records, labelu popularyzującego w Stanach brzmienie włoskiego disco (wtf?). wiem też, że jest to jedyne oficjalne nagranie od Vin Zee w ogóle. no i że nagranie to jest funkowe jak cholera - zdrowy groove, syntezatory, vocodery, wszystko jest. zgrywać na pendrive'y i zabierać ze sobą na Sylwestra
przy okazji zapraszam na blog http://raporthh.blogspot.com/, gdzie publikowane jest aktualnie hiphopowe podsumowanie roku 2010, w którym, oprócz pomysłodawcy Dawida, bierze udział konkretna garstka dziennikarzy i bloggerów, w tym ja. myślę też o podsumowaniu hiphopowo-soulowym na Chojnito's Way, ale niczego nie obiecuję, nie wiem nawet jeszcze jakby to miało wyglądać
sobota, 11 grudnia 2010
edwin birdsong - win tonight

kolejny utalentowany po Edwinie Starrze Edwin na moich stronach. Birdson to pochodzący z L.A. (a z wykształceniem muzycznym rodem z N.Y.) artysta disco/funk/soul. kreatywny koleś, ginący gdzieś wśród innych muzyków, z którymi współpracował (Wonder - tak, ten Wonder, Ayers - tak, ten Ayers). jego utwory z sukcesem zsamplowali DJ Premier (w ramach Gang Starru) i Daft Punk, tworząc prawdziwe hity: odpowiednio "Skillz" i "Harder, Better, Faster, Stronger". w związku tym, że jak piszę o samplach z muzyka X, to zwykle znaczy, że nie ma czego więcej o nim pisać, to na tym zakończę. poniżej utwór z finalnego albumu Edwina, łapiącego się pod lata osmiedziesiąte "Funtaztik"
sobota, 6 listopada 2010
final edition - betcha can't love just one (can't keep running away)

ostatni przebój duetu Duck Sauce (DJ'e Armand van Helden i A-Trak) pozwolił mi pierwszy czas od dłuższego czasu (możliwe, że od czasów Daft Punku) zainteresować się w pewnym stopniu muzyką house. nie zapominając, że gatunek ten prostoliniowo wywodzi się z funku, jest mi miło, że wspomnieni muzycy mocno przypominają słuchaczom o swych korzeniach. a i dowiedzieć czegoś się można, na przykład poznać mocno zapomniane funkowe bandy, jak Final Edition właśnie. Duck Sauce odświeżyli jeden z czterech wydanych przez zespół singli "I Can Do It (Anyway You Want)", tworząc własne "aNYway". zachęciło mnie to do sprawdzenia oryginału, jak i trzech pozostałych utworów Final Edition, no i właśnie jeden z tych trzech numerów dzisiaj tutaj zamieszczam. funk z przełomu lat '70 i '80 pełną gębą
czwartek, 19 sierpnia 2010
one way - don't fight the feeling

najwyższy czas na nowy wpis. prawda jest taka, że wakacje strasznie rozleniwiają i pojawia się problem przy próbach poradzenia sobie z tym faktem. minie ten czas wolny i piękny, to wrócę do regularnego pisania. teraz to tylko tak jak teraz będę przypominał, że żyję i mój blog też. jakoś. oczywiście jak już jest post, to będzie i kawałek. wybrałem hit od One Way - jednej z grup definiujących brzmienie funku w latach osiemdziesiątych. "Don't Fight The Feeling" pochodzi z albumu "Wild Night", wydanego jeszcze w tym samym roku co "Who's Foolin Who" (z którego pochodzi już prezentowany u mnie "Cutie Pie" - największy przebój Jednokierunkowych), nie ma się co dziwić zatem, że cokolwiek by się na "Dzikiej Nocy" nie pojawiło, to miało prawo nawet nie zostać zauważone. NO ALE gorszy album to nie był. nie wiem czy wybrany utwór to udowadnia, po prostu osobiście go uważam za jeden z lepszych od Łan Łejów
piątek, 16 lipca 2010
instant funk - i got my mind made up (you can get it girl)

klasyczny kawałek funku mało znanej grupy z New Jersey. numer pochodzi z ich drugiego albumu, nagranego w 1979 i nazwanego po prostu "Insant Funk". jako osobie wychowanej na klasycznym hip hopie, utwór miło się kojarzy z wykonawcami, którzy nawiązywali do tego przeboju. po pierwsze De La Soul samplowało to w jednym z moich największych faworytów złotej ery hip hopu - "A Roller Skating Jam Named "Saturdays"". po drugie numer 2paca o podobnym tytule "Got My Mind Made Up" - Method Man (warto zauważyć, że to był jego pierwszy wspólny występ z Redmanem, z którym stworzyli jeden z najsłynniejszych duetów w historii gatunku) gościnnie wykonuje tutaj refren followupujący dzisiejszego bohatera. po trzecie, czwarte i siedemnaste też bym coś sobie przypomniał, a piszę to wszystko dlatego, bo w sumie nie wiadomo co można pisać o typowych "one hit wonderach", nie? zapraszam do odsłuchania "one hitu" tych "wonderów"
niedziela, 6 czerwca 2010
commodores - keep on taking me higher

sprawdziłem trzy razy aż - Commodores jeszcze tu nie było. grupa powstała w 1970 roku w Tuskegee, Alabama i początkowo miała niezbyt oryginalną nazwę (Jays). wypadało jednak zmienić ją w obliczu mającego już renomę zespołu O'Jays. podobno założyciel grupy William King, postanowił w tej sytuacji wybrać nową nazwę... otwierając słownik języka angielskiego na losowej stronie i wybierając z niej losowy wyraz. całkiem nieźle wypadło. ale odbijam od początków kariery zespołu do roku 1981, kiedy wydali album "In The Pocket" - ostatni, na którym udzielał się najbardziej znany komandor - Lionel Richie, który następnie rozkręcił bardzo poważną karierę solową. taki początek końca grupy, dobra płyta co by nie było. i dobry utwór z niej poniżej
sobota, 16 stycznia 2010
patrice rushen - forget me nots

najbardziej znany singiel Patrice Rushen, pochodzący z wydanego w 1982 roku albumu "Straight From The Heart". mimo, że powinniśmy jej twórczość kojarzyć bardziej z ciepłymi r&b i soulem (a także z jazzem, jeśli przyjdzie nam sprawdzić najwcześniejsze dokonania tej pani), "Forget Me Nots" to muzycznie esencja funku. lirycznie to utwór o miłości, która nie przetrwała, a trwa. której nie ma, a jest. coś nie wyszło, ale nie wiadomo czemu. było dobrze i stąd to wysyłanie tytułowych niezapominajek dawnemu ukochanemu. no ale wiadomo, że tekst tutaj to tylko dodatek do idealnego funkowego groovu, znanego obecnie bardziej z piosenki Willa Smitha z filmu "Men In Black". zapraszam do odsłuchania utworu, jest nawet teledysk w linku. w nędznej jakości, ale jest
piątek, 8 stycznia 2010
fatback - backstrokin'

The Fatback Band (albo bez zbędnej formalności: Fatback) to pochodząca z Nowego Jorku grupa grająca w latach 70 i 80 funk oraz r&b. zespół raczej zapomniany i nie wymieniany jednym tchem (ani nawet kilkoma) obok innych klasyków funku. mało kto nawet pamięta, ze byli oni autorami pierwszego zarejestrowanego na nośnikach hiphopowego utworu "King Tim III (Personality Jock)". rolę ojców rapu przejęli jakoś członkowie Sugarhill Gang, którzy legendarne "Rapper's Delight" wydali tydzień po nagraniu Fatback
kończąc temat porażek zespołu przejdę do meritum, a jest nim "Backstrokin'" - największy hit grupy i jedna z moich ulubionych linii basowych. poznali się na niej również między innymi Dr Dre i UGK, wykorzystując sample z utworu do własnych, oczywiście również muzycznych celów. miłego odsłuchu, podkręćcie subwoofery koniecznie i wyruszajcie w "poszukiwanie dobrych rzeczy"
Fatback - Backstrokin' (1980)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




