15 marca odszedł od nas Nate Dogg, legenda g-funku.. kto go znał i cenił jego utwory i refreny w rapowych numerach, już i tak wie o tej wielkiej stracie. notka na moim blogu jednak musi być obecna, gdyż jego wokal był mi bliski od samych początków miłości do czarnej muzyki. niepowtarzalny głos, mnóstwo niezapomnianych kolaboracji, do tego lekko niedoceniona solowa kariera, pełna luzackich utworów o hedonistycznym, lecz nie zawadzającym nikomu stylu życia. oprócz tego niezły dowcipniś, kto widział odcinek amerykańskiego "Najsłabszego Ogniwa" z hiphopowcami, ten wie. niby od dawna wiedzieliśmy o jego udarach, słabym i uniemożliwiającym prawie powrót do muzyki stanie, lecz nie przeszkodziło mi to w przeżyciu szoku parę dni temu na myśl, że go nie ma i teraz już na pewno nigdy więcej nie usłyszymy tego głosu. specjalnie dla tych, którzy tutaj zaglądają i nie siedzą w hip hopie za dobrze - numer "Bag O'Weed" z dwupłytowego wydawnictwa "G-Funk Classics", będący esencją muzyki Nate'a w pigułce
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą '90s. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą '90s. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 marca 2011
poniedziałek, 20 grudnia 2010
tevin campbell - uncle sam

utwór z drugiej płyty Tevina Campbella, kolejnej gwiazdki contemporary r&b. gwiazdki, która pewien umiarkowany sukces odniosła, tzn nagrała w latach dziewięćdziesiątych cztery uznane albumy, w tym dwa platynowo sprzedane. dziwnym to nie było, gdyż Campbell miał wsparcie najlepszych. przy debiucie pracowali z nim Quincy Jones (!), Al B. Sure (pisałem o nim niedawno, jako o jednym z pionierów odświeżonego r&b), Narada Michael Warden (autor przebojów Whitney Houston), zaś przy widocznym powyżej "I'm Ready" pomogli mu też Babyface i Prince (!x2). ten ostatni jest współautorem new jack swingowego, utrzymanego w stylistyce militarnej, "Uncle Sam", mojego faworyta jeśli chodzi o twórczość Tevina. jak na taneczny numer bardzo dosadny i mocny w warstwie tekstowej, zwracam tu uwagę na rapową zwrotkę
niedziela, 5 grudnia 2010
crystal waters - makin' happy

dzisiaj znowu nawiążę do house'u. podkreślam - to nie znaczy, że zmieniam profil mojego bloga, że jutro zamieszczę tu Armanda Van Heldena, pojutrze DJ'a Tiesto, a popojutrze Manieczki. prezentuję utwór wokalistki, która wypełniała misję tworzenia typowego contemporary r&b dla epoki, tylko że przy troszkę innym akompaniamencie. a że to przy okazji jest gałąź muzyki funk i disco z lat 80, no i przy okazji teksty jej piosenek są niegłupie, to warto o niej tutaj napisać. znacie ją zapewne z "Gypsy Woman (She's Homeless)", znacie teledysk do współcześniejszego utworu Alexa Gaudino z jej udziałem, poznajcie jeszcze więcej. jeden z utworów z jej debiutanckiego albumu, rekomenduję zapoznać się z całym "Surprise", szczególnie jeśli, tak jak mi kiedyś, house przykro się kojarzy. zresztą krążek wykracza mocno poza szufladkę chwilami
sobota, 23 października 2010
joi - narcissa cutie pie

wokalistka z Atlanty, luźniej związana z kolektywem Dungeon Family, to znaczy pojawiająca się na projektach podzespołów: Organized Noize, Outkast, Goodie Mob (z członkiem tej ostatniej grupy, Big Gippem, łączył ją za to jeszcze inny związek - małżeński), ale na ich jedynym do tej pory współnym albumie ("Even In Darkness") pani Joi Gilliam nie uświadczymy. na pewno paru z tych wspomnianych kolaboracji nigdy nie zapomnimy, na przykład "Movin' Cool (The After Party)" Outkastu, ale czy kojarzymy w ogóle jej karierę solową? nie bardzo właśnie i nadrabiam tą zaległość. po przesłuchaniu jej debiutu z 1994 ("Pendulum Vibe"), chętnie sięgnę po dwa następne krążki (albo trzy, jeśli anulowane "Amoeba Cleansing Syndrome" okaże się dostępne w nieskończonych zasobach internetu). zapraszam do odsłuchu utworu tej utalentowanej piosenkarki, którą zdarza się nazywać jedną z pionierek neo soulu, zanim rozsławiła go Erykah Badu
wtorek, 27 lipca 2010
danny boy - steppin'

Danny Boy (nie mylić z tym z House of Pain i La Coka Nostra) to piosenkarz R&B związany dawno dawno temu z legendarnym dla słuchaczy hip hopu labelem Death Row Records. tam w latach dziewięćdziesiątych wykonywał refreny dla 2paca, udzielał się na soundtrackach do filmów "Murder Was The Case", "Gridlock'd", a w międzyczasie pracował nad własnym albumem solowym. "It's About Time" (ironiczny tytuł) ukazał się dopiero w kwietniu tego roku. sam Danny Boy z pewnością nie jest z dumny z tego jak potoczyła się jego kariera (tzn w ogóle się nie potoczyła), ale ważne jest, że słuchacze mają co sprawdzić teraz. wielu na pewno zadowoli podróż w lata 1994-1999, czasy świetności tejże wytwórni, świetności DJ'a Quika (odpowiedzialnego w dużym stopniu za brzmienie albumu) i ogólnie g-funku, nieskażone niczym z lat późniejszych. mnie zadowoliła bardzo
piątek, 2 lipca 2010
vontel & roger troutman - 4 my homiez

dawno nie było rapowych rzeczy, a tym bardziej g-funkowych. wakacyjna aura i pogoda taka jak w tej chwili za oknem jest podobno czynnikiem bardzo sprzyjającym przy odbiorze takiej kalifornijskiej wariacji na temat hip hopu. dla mnie takie gadanie jest przykładem gadania by gadać i osobiście g-funk uważam za najlepsze, co przydarzyło się tej muzyce. i nie ważne jaki miesiąc jest, czy rano czy wieczorem, jaki nastrój, czy tam nie wiem, biorytm na przykład, ja zawsze chętnie posłucham. Vontel co prawda z Kalifornii nie jest, ale z Phoenix, Arizona. mimo to dumnie reprezentuje kochane przeze mnie brzmienie, zarówno pod względem doboru produkcji jak i kładzionych na nie linijek. niech "4 My Homiez" posłuży jako wizytówka jego muzyki, będącej przykładem rewelacyjnego, lecz przykrytego trochę kurzem brzmienia gangsta-funku. gościnnie legendarny Roger Troutman z równie legendarnego funkowego zespołu Zapp
niedziela, 11 kwietnia 2010
macy gray - i can't wait to meetchu

ostatnio natknąłem się na singiel promujący zbliżający się nowy krążek Macy Gray i szczerze mówiąc nie zachwycił mnie specjalnie. ale za to sprawił on, że zechciałem wrócić do debiutanckiego albumu ("On How Life Is") piosenkarki, no i przypomniało mi się z jak dobrym albumem mamy tu przecież do czynienia. myślę, że możemy tu mówić o jednej z najmocniejszych neosoulowych pozycji, osobiście stawiam ją w tej kategorii obok "Baduizmu" na ścisłym piedestale. przy czym nie ma co porównywać tego z twórczością Eryki Badu, bo to zupełnie inny soul, bardziej żywy, na bardziej dynamicznej perkusji. "Do Something" z tego albumu zna wielu, "I Try" zna chyba każdy, wybieram więc niesinglowy, ale również udany utwór. zresztą całą płytę osobiście uznaję za bezbłędną, polecam przekonać się na własnych uszach, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście
niedziela, 14 lutego 2010
battlecat - blue 64

jeden z moich ulubionych producentów hiphopowych, jedna ze z pewnością najważniejszych postaci g funku. idąc dalej "jednym z..." - autor jednego z najbardziej niedocenionych krążków osadzonych w tym nurcie. to ostatnie akurat dziwne nie jest, gdyż "Gumbo roots" nigdy oficjalnie nie został wydany, nie licząc ściśle ograniczonego nakładu (kilkaset sztuk?) wypuszczonego w 1999 roku. prawdziwy muzyczny "biały kruk" i posiadanie jego fizycznej formy to marzenie miłośników kalifornijskiego brzmienia na całym świecie, czyli i moje między innymi
"Blue 64" to jedna z perełek zawartych na tej producenckiej płycie Battlecata. jest to przerobiona wersja piosenki Stewiego Wondera "Cherie Amour". i jak łatwo się domyślić słuchaczom westcoastowego hip hopu z tytułu, utwór jest hołdem dla pewnego egzemplarza Chevroleta Impali z 1964 roku. niebieskiego, żeby być dokładnym. śpiewa go... na właśnie nie wiadomo kto, szukałem odpowiedzi w internecie jakiś już czas, ale ten milczy
sobota, 2 stycznia 2010
roger troutman - superman

prawdopodobnie ostatni hit wirtuoza talkboxu, lidera funkowej grupy Zapp. utwór ten poznałem na wydanej w 2002 roku reedycji jego solowego debiutu ("The Many Facets Of Roger", 1981). jak głosi tylna strona okładki tego albumu, "Superman" zostało nagrane w 1997, na dwa lata przed tragiczną śmiercią Rogera oraz jego brata, perkusisty Zapp, Larrego (szczegóły). numer ten jest pozostałą nam namiastką niedokończonego krążka muzyka. bardzo szkoda, gdyż album w takim stylu jak ten utwór byłby naprawcdę godną kontynuacją troutmanowskiego brzmienia. to jest oczywiście gdybanie, faktem jest, że do powstania tego krążka nie doszło. ważne, że i tak wiele świeżej i niezwykłej funkowej muzyki Zapp & Roger nam przez lata swej działalności dostarczyli. nie zabraknie jej na naszych sprzętach i nie zabraknie jej tutaj na blogu
Roger Troutman - Superman (1997)
środa, 23 grudnia 2009
nate dogg & butch cassidy - be thankful // święta

chciałbym tutaj z tego miejsca i w tym momencie życzyć osobom zaglądającym na ten blog wszystkiego najlepszego z okazji Świąt najbliższych i wiadomo jakich. zacnych prezentów, żeby bombki nie pospadały Wam z choinek i żeby pektyny zawarte w kompocie z suszu uratowały Was przed poświąteczną konstypacją. najlepszego również w nadchodzącym roku i zupełnie nowej dekadzie. pozytywnch opcji wykluczających te negatywne i miłych odkryć muzycznych
tak więc w związku ze Świętami, sylwestrem i innymi atrakcjami feriowymi zawieszam na kołku klawiaturę. do usłyszenia w 2010. na koniec oczywiście piosenka do posłuchania, oczywiście świąteczna. g-funkowy numer dwóch g-funkowych kuzynów ze świątecznej składanki wytwórni Death Row Records
Nate Dogg & Butch Cassidy - Be Thankful (1996)
wtorek, 8 grudnia 2009
d'angelo - devil's pie
wspomniałem ostatnio o D'Angelo, to przycisnęło mnie mocno, żeby dzisiaj jego piosenkę zaprezentować. i to nie jakąś, ale pewną jedną, która zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie (nie ujmując nic całej jego twórczości). "Devil's Pie" to dość ciężki jak na pana Archera utwór, hmm kulinarny. dowiemy się z niego jak przyrządzić najsmakowitsze, ale i najbardziej niezdrowe danie świata - połączenie sławy, narkotyków i łatwych pieniędzy. mamy tu zatem krytykę skierowaną głównie do promujących pusty materializm raperów i, co ciekawe, propozycję zmiany diety na członkostwo w ruchu Pięcioprocentowców (nie, dzięki). dodam jeszcze, że w kotle zamieszał też król klasycznego brzmienia, dobry wujaszek DJ Premier. bon appetitD'Angelo - Devil's Pie (1998)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
