Pokazywanie postów oznaczonych etykietą '50s. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą '50s. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 lutego 2011

nick and the jaguars - ich-i-bon #1

byliśmy przy rocku, bądźmy dalej, a do souli i tak dalej wrócę następnym razem. Nick And The Jaguars to  pierwszy zespół grający muzykę rockową, który podpisał kontrakt w Motown Records (do tego pierwsi biali artyści w wytwórni, tyle atrakcji już w pierwszym roku istnienia marki Tamla/Motown). a wcześniej myślałem, że niedawno wrzucane Rare Earth (i sublabel zbudowany wokół tego zespołu) było pierwszą porażką Berry'ego Gordy, jeśli chodzi o podbijanie serc miłośników gitarowych brzmień. no dobra, RE była porażką większych proporcji. w przypadku Jaguarów nie ma o czym mówić, po prostu nagrali parę singli i ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, co potem z nimi było. ale te single które po sobie zostawili - szczególnie ten dzisiaj wrzucony - naprawdę ekstraklasa. znalezione na składance WSZYSTKICH singli wypuszczonych w wytwórni w latach 1959-1971. 60 płyt cd (!) - kiedyś to przesłucham całe, obiecuję

środa, 14 lipca 2010

barrett strong - money (that's what i want)

"Money (That's What I Want)" to myśl, która nie jednemu spędza z głowy wszystkie inne myśli, a poza tym klasyczny utwór muzyczny. coverowany przez wielu rockowych artystów, wymieniąjąc Beatlesów, Rolling Stones, The Doors, Led Zeppelin jako drobny ułamek tego zacnego grona. pierwszy milowy kamień dla Motown jeśli chodzi o popularność ich muzyki, choć jeszcze nie numer jeden US pop i r&b chart (ale za to nr 2 na tym drugim), co udało się potem dopiero dziewczęcej grupie The Marvelettes. sam utwór daje niezłego kopa i jest najlepszą chyba wizytówką wytwórni sprzed epoki Marvina Gaye, czy The Supremes. zapraszam do odsłuchu przeboju pana, któremu zawdzięczamy tekst "the best things in life are free, look I will give them to birds and bees". a poza tym to zorientowałem się właśnie, że mój poprzedni wpis był setnym wpisem, a ten jest wpisem numer 101. gratuluję sam sobie wytrwałości

piątek, 1 stycznia 2010

sam cooke - only sixteen

wracam po przerwie, blogowania muzycznego zapowiadam dalszy ciąg. mocne postanowienie kontynuowania tego zajecia jest jednym z moich noworocznych postanowień. w porównaniu z innymi to to jedno własnie ma największą szansę na powodzenie. aczkolwiek możliwe, że kolejne wpisy nie będą tak częste i regularne jak do tej pory

rozpocznę rok od czegoś starszego niż chyba wszystko dotychczas na blogu mym. Sam Cooke to wokalista który pod koniec lat pięćdziesiątych zaczął swoją radosną muzyką przecierać szlaki innym artystom, których dzisiaj chętniej wymieniamy jako legendy soulu i r&b niż samego Sama. "Only Sixteen" to krótka i treściwa forma muzyczna poruszająca temat niedojrzałej miłości, w sensie czym ta niedojrzała miłość jest. nawet jeśli wiecie to sprawdźcie czy wasza definicja pokrywa sie z cookowską. ewentualnie zero wczuwania się w cokolwiek, posłuchajcie po prostu przyjemnej muzyki

Sam Cooke - Only Sixteen (1959)