Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p funk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p funk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lutego 2011

fred wesley and the horny horns - a blow for me, a toot for you

Fred Wesley. nie ma chyba bardziej zasłużonego puzonisty dla historii funku. grał również jazzowo, na przykład w orkiestrze Williama "Counta" Basie, no ale bardziej pamiętamy go za inne opcje. choćby za wieloletnią współpracę z ojcem chrzestym funku, Jamesem Brownem. za poznanie wówczas Maceo Parkera, z którym grał potem w ramach The Maceo Parker Bandu. wreszcie za dołączenie do wesołej gromady Parliament-Funkadelic, gdzie razem z własnym zespołem (The Horny Horns, świetna nazwa) zapewniali sekcje dęte w wielu p-funkowych przebojach. później też zdarzyło mu się na przykład wesprzeć najbardziej znanych obecnie spadkobierców funk-rockowego grania, czyli Red Hot Chili Peppers. ale wróćmy do Horny Hornsów, z którymi nagrał trzy albumy. oto tytułowy track z debiutu, czyli z wydanego w 1977 "A Blow For Me, A Toot For You" - tak, kolejna świetna nazwa. kawał pięknego funku z dęciakami grającymi pierwsze skrzypce (hmmm) - czyli to co lubimy najbardziej, albo nie wiemy, że tak to lubimy

sobota, 1 stycznia 2011

funkadelic - the witch

w ramach nadrabiania nieznajomości dyskografii Parliamentu i Funkadelic trafiło ostatnio na album "Connections & Disconnections". to jedno z wydawnictw najmniej kochanych przez krytykę i słuchaczy. głównie dlatego, że nic wspólnego z tym projektem nie miał George Clinton. głowami tego wydawnictwa byli trzej inni członkowie Funkadelic, wspólnicy Jurka od czasów doo-wopowego The Parliaments - Fuzzy Haskins, Calvin Simon i Grady Thomas. album był formą ich protestu przeciw zwolnieniom muzyków, do których Clinton był zmuszony z powodu problemów finansowych. przywłaszczyli sobie (nie wiem jak) nazwę zespołu, polecieli do Niemiec i tam wypuścili materiał. nie taki zły materiał jak go malują, momentami tracący p-funkową tożsamość, ale podkreślam słowo "momentami". biednie wypada przy "Uncle Jam Wants You", albo "One Nation Under A Groove", to pewne. wybrałem najciekawszy moment "Połączeń i Rozłączeń" - ponad 9-minutowy utwór, będący 3-częściową funkową suitą. druga część to oczywiście źródło sampla wykorzystanego w "Justify My Thug" Jaya-Z

Funkadelic - The Witch (Shades I, II & III) (1980)

piątek, 10 września 2010

kendra foster & p-funk all stars - bounce 2 this

p-funk ma się dobrze u mnie i tak będzie się miał dalej. tym razem coś bardziej współczesnego - utwór z wydanego cztery lata temu, sygnowanego nazwiskiem George'a Clintona albumu zatytułowanego: "How Late Do You Have 2B B4 U R Absent?" (tytuł tradycyjnie brzmi jak nadany wprost ze statku-matki doktora Funkensteina). czyli kolejny projekt z cyklu p-funk all stars, ale pojawiają się na nim również osobowości niezależne: Belita Woods, Joi z Dungeon Family, Bobby Womack, czy sam Prince (który w listopadzie gra w Krakowie i Chojnito's Way rozważa uczestnictwo w tym wydarzeniu). pierwszy utwór na płycie od razu mi się skojarzył, miałem okazje go usłyszeć na żywo podczas koncertu Clintona w Warszawie, obok klasyków jak "Atomic Dog", albo "One Nation Under A Groove". dorównywać to im nie dorównuje, ale słucha się świetnie, a potem człowiek chodzi i podśpiewuje pod nosem "Bounce to this, everybody just bounce to this..." jak jakiś debil

poniedziałek, 19 lipca 2010

bootsy's rubber band - i'd rather be with you

jeśli trzeba byłoby odszukać w muzyce drugiego takiego wariata jak ojciec p-funku George Clinton, to poszukiwania nie musiałyby długo trwać. Bootsy Collins to druga powszechnie znana postać ze środowiska Parliament/Funkadelic (powszechnie w sensie że na pewno w stanach, w Polsce to za nic i za nikogo nie ręczę) i chyba jedyny artysta z tego kolektywu, który poważnie był w stanie zaistnieć jako muzyk niezależny od pana Clintona. chociaż i tak jego "gumowy zespół" to nic innego jak nie kolejny odłam parlamentarzystów/funkadelików. pomógł mu w tej niezależności ekscentryzm, który zasługuje na nazywanie po imieniu, jak mało w której sytuacji. pochodzący z pierwszego własnego wydawnictwa walniętego chłopaka z gitarą utwór demonstracją jego szaleństwa nie będzie, ale też jest on na swój sposób świetny i błyskawicznie wpada w ucho

sobota, 5 czerwca 2010

ruth copeland - i got a thing for you daddy

Ruth Copeland to kolejna z wielu (a słowo "wielu" znaczy tu bardzo wielu) twarzy projektu Funkadelic/Parliament. bardziej chodzi o Parliament i o wczesną jego działalność. konkretnie przypominam album "Osmium", o którym pisałem kiedyś. na tym albumie Ruth w dużej mierze odpowiadała za dwa utwory (w tym zabawne "Little Ole Country Boy"). w tym samym roku przypominam, że 1970) zasiadła za sterami własnego projektu "Self Portrait", oczywiście przy wsparciu George'a Clintona, Eddiego Hazela i reszty. "I Got A Thing For You Daddy" to najjaśniejszy moment płyty według mnie, mocno udany funkowo rockowy utwór. polecam, jak wszystko z tej płyty. jak wszystko od tej pani. jak wszystko, co jest związane z p-funkiem

piątek, 14 maja 2010

george clinton - do fries go with that shake?

dobry funkowy utwór można nagrać o wszystkim. dobry p-funkowy utwór tym bardziej. ale i tak fastfoodowe dylematy Georga Clintona, lidera Parliament i Funkadelic, nie są z pewnością jego szczytem możliwości, jeśli chodzi o tworzenie pokręconych muzycznych klimatów. a przykładów trochę dałem już z czasów świetności p-funku. "Do Fries Go With That Shake?" to już rok 1986, okres, który ogólnie funkowymi klasykami nas już nie zasypywał (w sensie tak jak choćby dekadę wcześniej). wariat z kolorowymi warkoczami nie miał jednak pretekstu by przerywać muzyczne odploty/odpały/odjazdy i notabene do dzisiaj nie ma. numer ten to jest naprawdę klubowa potega, jak nie wierzycie, a myślę że wierzycie, to posłuchajcie. dodatkowo teledysk świetnie podkreśla klimat, polecam jednak pełną, 6 i 1/2 minutową wersję utworu do ściągnięcia

sobota, 20 lutego 2010

p-funk all stars - copycat

"Atomic Dog" George'a Clintona to zdecydowanie najpopularniejszy utwór reprezentujący brzmienie p-funku. wciąż często grany w klubach, wciąż chętnie samplowany, no i nie zapomnę przeżycia jakim była możliwość usłyszenia tego na żywo, kiedy dwa lata temu George Clinton ze swoim wielkim zespołem zagościli w Warszawie. atomowy pies atomowym psem, ale chciałbym jednak zaprezentować mniej znany utwór, powstały przez analogię "Copycat". pochodzi on z albumu "Urban Dancefloor Guerillas" (świetnie oddający brzmienie całości tytuł) firmowanego jako składanka gwiazd p-funku, czyli praktycznie tych samych muzyków, którzy przez poprzednie kilkanaście lat tworzyli mitologię Parliament/Funkadelic. materiał trochę zapomniany, wydany został w końcu w cieniu rozkwitu solowej działalności Clintona, w cieniu "Atomic Doga" między innymi

sobota, 9 stycznia 2010

parliament - do that stuff

jeśli chodzi o P-funk, to brzmienie to prezentowałem jakiś czas temu na przykładzie Funkadelic, teraz pora na drugą stornę medalu (ale tak naprawdę to będą też następne strony, obiecuję), czyli Parliament. jest to drugi kolektyw Georga Clintona (którego skład zasadniczo jest dość podobny), zajmujący się muzyką bardziej eksperymentalną, bardziej eklektyczną, bardziej kosmiczną
utwór "Do That Stuff" bardzo dobrze ilustruje o czym mówię. pochodzi z albumu "Clones of Dr Funkenstein", wydanego po ich najbardziej znanym "Mothership Connection", a przed również uznanym "Funkentelechy vs the Placebo Syndrome" (chciałem sie rozpisywać na temat ich pokręconego stylu bytowania w muzyce, mitologii ich twórczości, ale te tytuły mówią więcej niż ja byłbym w stanie nawet po dłuższej zadumie nad dobrym akapitem). a miłośnicy norweskiej muzyki elektronicznej od razu rozpoznają gdzie wykorzystany został fragment "Do That Stuff"

Parliament - Do That Stuff (1976)

sobota, 19 grudnia 2009

funkadelic - who says a funk band can't play rock?!

no właśnie, kto powiedział że funkowy zespół nie może zagrać rocka? zawszę mówię, że to co najgorsze w muzyce to są ograniczenia. nie powinno być ich i o tym właśnie jest ta piosenka. oczywiście serio to piosenka jest totalnie o niczym. tak jak w prawie każdym utworze dwóch (Parliament i Funkadelic) latających cyrków George'a Clintona, chodzi ściśle o dobrą zabawę. oto więc prezentuje Funkadelic w swojej najwyższej formie, numer pochodzący z albumu "One Nation Under A Groove". posłuchajcie i cytujac tekst utworu "zrelaksujcie się i ubierzcie taki wspaniały uśmiech, żeby mogli wam policzyć zęby". kto powiedział, że nie można?

Funkadelic - Who Says A Funk Band Can't Play Rock?! (1978)